Archiwa autora: admin

Analiza SWOT dla Stowarzyszeń Agroturystycznych

Analiza SWOT – stowarzyszenia agroturystyczne

Jest to wynik prac zespołu problemowego podczas konferencji, która miała miejsce w dniach 3-5 grudnia 2014 r w Centrum Doradztwa Rolniczego w Krakowie.

Mocne strony
1. Entuzjazm i zaangażowanie liderów stowarzyszeń
2. Znajomość lokalnych zasobów,
3. Doświadczenie członków zarządu w prowadzeniu działań stowarzyszenia
4. Różnorodność (bogactwo) ofert,
5. Dobra współpraca z ODR, CDR oraz wybranymi uczelniami,
6. Dobre praktyki NGO – dobrze pozycjonowane strony internetowe, promocja,
7. Potencjał wiedzy fachowej i doświadczenia zawodowego członków,
8. Wewnętrzna weryfikacja członków,
9. Istniejące struktury organizacyjne.

Słabe strony

1. Słaba bądź zła kondycja finansowa stowarzyszeń,
2. Niewystarczający poziom współpracy z samorządem lokalnym i innymi organizacjami
działającymi na danym terenie,
3. Słaba koordynacja działań promocyjnych,
4. słabe umiejętności w zakresie komunikacji interpersonalnej (brak umiejętności budowania
konsensusu),
5. Nieumiejętność wykorzystania osobistych kontaktów w działalności na rzecz
stowarzyszenia,
6. Małe zaangażowanie członków stowarzyszenia do wspólnego działania,
7. Brak planów działania i podziału ról,
8. Niski poziom adaptacji rozwiązań innowacyjnych,
9. Zbyt duże rozproszenie członków w przypadku dużych stowarzyszeń,
10. Niski poziom świadomości o dostępności źródeł finansowania,
11. Brak umiejętności pisania wniosków i zarządzania projektami,
12. Słaba promocja członków stowarzyszenia,
13. Indywidualizm w działalności stowarzyszenia,
14. Jednokierunkowość działań operacyjnych,
15. Brak zaplecza technicznego i lokalowego,
16. Postawy roszczeniowe członków,
17. Nieprofesjonalna promocja,
18. Niezrozumienie idei stowarzyszenia,
19. Trudności z adaptacją przepisów prawnych.

Szanse

1. Zintegrowany system informacji turystycznej,
2. System rezerwacji,
3. Wymiana doświadczeń w zakresie dobrych praktyk, wizyty studyjne,
4. Podniesienie jakości szkoleń,
5. Lepsza współpraca z LGD i LGR i samorządami,
6. Podnoszenie jakości usług,
7. Otwarcie się na rynki zewnętrzne,
8. Pozyskanie członków oferujących oferty turystyki wiejskiej,
9. Wykorzystanie środków zewnętrznych,
10. System kształcenia – technik turystyki wiejskiej,
11. Konsorcjum turystyki wiejskiej – POT,
12. Współpraca sieciowa,
13. Działalność zarobkowa,
14. Rozwój infrastruktury turystycznej,
15. Podnoszenie jakości – kategoryzacja WBN, obsługa klienta, infrastruktura techniczna,
16. Promocja jakości w turystyce wiejskiej – Ogólnopolski projekt dofinansowania
kategoryzacji,
17. Dywersyfikacja oferty, pakiety tematyczne,
Zagrożenia

1. Brak następców w zarządach,
2. Powstawanie konkurencyjnych obiektów na wsi,
3. Powielanie kompetencji przez podmioty działające na rzecz rozwoju turystyki wiejskiej,
4. Nierówne traktowanie podmiotów – dedykowane środki finansowe,
5. Niska jakość szkoleń,
6. Brak środków pomocowych na rozwój agroturystyki,
7. Brak precyzyjnych zapisów dotyczących środków na rozwój agroturystyki i wsparcie NGO,
8. Skomplikowane procedury przy ubieganiu się o środki oraz ich rozliczeniu.

Rekomendacje:

1. Strona www,
2. Szkolenia doskonalenie – pozyskiwanie i rozliczanie środków,
3. Szkolenie doskonalenie jakości oraz komunikacji interpersonalnej oraz zarządzania
organizacją,
4. Zintegrowany system promocji i rezerwacji,
5. Kategoryzacja,
6. budowanie kapitału społecznego – współpraca.

Jezioro

SŁONECZNA POLSKA – WCZASY ze SŁOŃCEM, czyli projekt w którym warto uczestniczyć.

 Na posiedzeniu Zarządu Stowarzyszenia Agroturystycznego GGG w dniu 27.10.2014 r. w
Czarnym Dunajcu Zarząd zapoznał się z programem, którego szerszy opis znajduje się poniżej. 
Zgodnie przyjęto uchwałę o rekomendacji programu wszystkim naszym członkom, którzy
posiadają odnawialne źródła energii lub mają zamiar takie źródła montować w swoim gospodarstwie.
Niezaprzeczalną korzyścią – oprócz oszczędności zużywanej energii /np.do
ogrzewania ciepłej wody/- są korzyści wynikające z promowania naszej oferty
agroturystycznej bez nakładów finansowych.

Chętnym Zarząd Stowarzyszenia Agroturystycznego  GGG poleca uczestnictwo w programie.

 

Opis projektu : „Słoneczna Polska – Wczasy ze słońcem”.

Cel projektu:
Promocja przyjaznych dla środowiska gospodarstw i
obiektów turystycznych oraz wsparcie działań chroniących
naturalną różnorodność biologiczną i dobrych praktyk rolniczych”

Zapraszamy gospodarstwa, które oferują noclegi i używają odnawialnych źródeł energii korzystając np. z kolektorów słonecznych lub modułów fotowoltaicznych (baterie słoneczne).
W ramach projektu oferujemy bezpłatną promocję na stronie : www.slonecznapolska.net  oraz w drukowanym katalogu który będzie rozpowszechniany w Polsce i za granicą.
Kontakt; ICPPC, 34-146 Stryszów 156, tel. 33 8797114, e-mail biuro@icppc.pl

Działania w ramach projektu :
 publikacja i rozpowszechnienie poradnika dla rolników i mieszkańców wsi – „Jak i dlaczego
używać energii ze słońca na obszarach wiejskich”,
 stworzenie serwisu internetowego dla turystów – „Słoneczna Polska – wczasy ze słońcem”
 20 warsztatów dla około 300 rolników na temat użycia energii słonecznej w
gospodarstwach i domach na wsi,
 wybranie najlepszych gospodarstw wykorzystujących energię słoneczną i opisanie ich w
katalogu „SŁONECZNA POLSKA – Wczasy ze słońcem” oraz na stronie internetowej w 5 językach,
 zrobienie promocyjnych filmów o gospodarstwach,
 dystrybucja katalogów na targach turystycznych w Polsce i zagranicą.

Od lipca 2014 rozpoczęliśmy serię szkoleń dla mieszkańców wsi z regionu województw świętokrzyskiego, podkarpackiego, małopolskiego i lubelskiego. Szkolenia pt. „SŁONECZNA POLSKA. Wczasy ze słońcem. – Jak i dlaczego używać energii ze słońca na obszarach wiejskich”, dotyczą sposobów wykorzystywania odnawialnych źródeł energii a w szczególności energii słońca w celu ogrzewania domu, wody i pozyskiwania prądu.
Szczegółowy program poniżej.
Szkolenia są bezpłatne a na ich uczestników czekają liczne atrakcje:
1. Ciekawy, praktyczny i bezpłatny poradnik „Jak i dlaczego używać energii ze słońca na
obszarach wiejskich”,
2. Bezpłatna promocja w katalogu „SŁONECZNA POLSKA. Wczasy ze słońcem”.
3. Bezpłatna promocja na stronie, która będzie opublikowana w pięciu językach.

PROGRAM SZKOLENIA:
10:00 – Wprowadzenie do projektu SŁONECZNA POLSKA. Dlaczego warto używać energii z
odnawialnych źródeł i dbać o niezależność żywieniową i energetyczną. Szanse i
zagrożenia dla polskiej wsi. Wczasy ze słońcem – SŁONECZNA POLSKA” – wykład i
prezentacja Jadwiga Łopata,
Inicjator ICPPC – Międzynarodowej Koalicji dla Ochrony Polskiej Wsi i dyrektor
EKOCENTRUM ICPPC oraz Julian Rose, prezes ICPPC i autor książki „Zmieniając kurs
na życie. Lokalne rozwiązania globalnych problemów”.
11:30 – Jak i dlaczego korzystać z energii słonecznej. Konstrukcje do grzania wody oraz
ogrzewania domu energią słoneczną. Energia słoneczna do produkcji prądu
– wykład i prezentacja Krzysztof Wietrzny, ekspert i praktyk ekologicznych
technologii, twórca EKOCENTRUM ICPPC oraz kierownik Solarshop,
Zofia Pasternak, ekspert i praktyk ekologicznych technologii
13:00 – lunch z ekologicznych i tradycyjnych produktów
14:00 – Praktyczne przykłady użycia energii słoneczniej. Zwiedzanie EKOCENTRUM ICPPC
z przewodnikiem. – Jadwiga Łopata, dyrektor EKOCENTRUM ICPPC
15:00 – Korzystanie z energii słonecznej w gospodarstwie rolnym i w domu – warsztaty z
Krzysztofem Wietrznym, ekspertem i praktykiem ekologicznych technologii, twórcą
EKOCENTRUM ICPPC
16:30 – 17:30 – Prezentacja rezultatów warsztatów – uczestnicy.
Podsumowanie – Julian Rose

MIEJSCE SZKOLENIA: EKOCENTRUM ICPPC,
Strona : www.eko-cel.pl – będzie opublikowana w pięciu językach.

Kontakt w sprawie projektu:
Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi – ICPPC,
34-146 Stryszów 156,
tel. 33 879 71 14 ; e-mail: biuro@icppc.pl

VI Międzynarodowe Targi Turystyczne i Wędkarskie – EXPOSEJNY 2014

P1010680 20140921_102729 P1010672

 

 

 

 

Małopolska bez reklamy?

Miło usłyszeć takie słowa od spikera, który na IV Międzynarodowych Targach „Na Pograniczu” w Sejnach prowadząc komisję powiedział: „Was nie trzeba reklamować, Wy sami się reklamujecie”.
Piękne stroje krakowskie zawsze przyciągały ciekawych i chętnych do rozmowy, zrobienia sobie z nami zdjęcia. Zdarza się nam to na różnych targach, ale szczególnie właśnie tutaj w Sejnach gdzie można spotkać oprócz wystawców z Polski także Białorusinów, Litwinów, Łotyszy, Rosjan a nawet przedstawicieli ambasady Republiki Południowej Afryki.
Delegacja Stowarzyszenia Agroturystycznego Galicyjskie Gospodarstwa Gościnne dzięki sponsorom Małopolskiej Izbie Rolniczej, Gminie Gnojnik, Wójtowi Gminy Borzęcin Panu Januszowi Kwaśniakowi, Dyrektor „Marki Miasta” Tarnowa Pani Marii Zawada-Bilik, Bankowi Spółdzielczemu w Brzesku już po raz trzeci reprezentowała i promowała nasz region w Sejnach. Staliśmy się już rozpoznawalni przez zwiedzających oraz wystawców, którzy również uczestniczyli w targach kolejny raz. Zaowocowało to przyznaniem nam – mimo skromnych środków jakimi dysponowaliśmy w porównaniu do innych wystawców – wyróżnienia za najbardziej atrakcyjne stoisko. Prezentowane przez nas do degustacji produkty z tarnowskiego „Mlektaru” nie tylko budziły zainteresowanie, były także chwalone za smak i dobrze oceniane przez zwiedzających. Smakowały również przygotowane do degustacji przez właścicieli gospodarstwa agroturystycznego PP Tłomaków potrawy regionalne i napoje
Na naszych stoiskach były prezentowane materiały reklamowe i promocyjne.
Nowe kontakty, które nawiązaliśmy mogą przyczynić się do ewentualnego współudziału w projektach unijnych, wymiany doświadczeń, nawiązywania kontaktów partnerskich między miastami i gminami, szczególnie zaś do promocji miast i gmin, zabytków naszego regionu oraz gospodarstw agroturystycznych. Podglądając się wzajemnie- uczą się inni od nas a my od nich.
Zaproszenie na targi w 2015 roku otrzymaliśmy nie tylko od organizatorów, ale też od tamtejszych mieszkańców często pochodzących z naszego regionu i tęskniącymi za stronami rodzinnymi.
Klemens Góral

 

Tokaj, Trasa Transforgarska i Jaskinia Niedźwiedzia

Rumunia 2014 224 Rumunia 2014 214 Rumunia 2014 193 Rumunia 2014 189 Rumunia 2014 169 Rumunia 2014 163 Rumunia 2014 158 Rumunia 2014 149 Rumunia 2014 146 Rumunia 2014 145 Rumunia 2014 141 Rumunia 2014 136 Rumunia 2014 127 Rumunia 2014 126 Rumunia 2014 121 Rumunia 2014 075 Rumunia 2014 059 Rumunia 2014 043 Rumunia 2014 420

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tokaj, Trasa Transforgarska  i Jaskinia Niedźwiedzia – Wegry i Rumunia.

Długie,  jesienne wieczory sprzyjają surfowaniu po internecie. W czasie jednego z nich znalazłem informację o tej trasie i zapierajacych dech w piersiach widokach – postanowiłem, muszę to zobaczyć.
Minęła wiosna i w czasie urlopu nad polskim morzem dojrzewała myśl o eskapadzie w Rumuńskie Karpaty.
Czasu na realizację pomysłu mało-wg znalezionych informacji –  trasa czynna od 15 czerwca do 15 września.
Starania o urlop, wyrobienie paszportu dla psa, ostatnie sprawdzenie 16 letniej Xsary: płynu hamulcowego, poziomu płynu w chłodnicy, poziomu oleju, stanu układu wydechowego i samochód z   przebiegiem 202 000 km gotowy do drogi.
Ja, towarzysząca mi Ola /z choroba lokomocyjną/, 11,5 letni pies Roki /z chorobą Cuschinga/ również.
Na portalu „noclegiguru.pl”  rezerwuje 2 noclegi  w Tokaju i po jednym w Rimetea koło Turdy oraz w Catisuarze,  już na Trasie Transforgarskiej. Wybieram oferty przyjazne dla zwierząt.
Zaopatrzony w dobre, aktualne mapy Węgier i Rumuni, przewodniki po tych krajach, 1000 rumuńskich lei, 35000 węgierskich forintów, 200 euro, karmę weterynaryjną dla psa, termos herbaty, kilka kanapek ze schabowym, 0, 5 kg dobrej kiełbasy wyruszam z Krakowa  w drogę z pełnym bakiem benzyny /ze względu na czekająace mnie góry -etyliny 98/, uzbrojony w wiarę w ludzką życzliwość, poszanowanie cudzej własności i zdrowy rozsądek.
Dowody osobiste – są, prawo jazdy i ubezpieczenie samochodu – też, paszport dla psa, lekarstwa dla psa i dla nas – są. Jeden kierowca, 3 uczestników, każdy w wieku 60+, ruszamy.
W supermarkecie w Nowym Sączu ostatnie zakupy: 2 zgrzewki wody niegazowanej pół i 1,5 litrowej, duża pepsi, paczka herbata, 3 czekolady, karton mleka, 2 opakowania musli z czekoladą i rodzynkami, worek karmy dla bezdomnych psów, kilka różnych bułek.
W Muszynce za Tyliczem przekraczam pustą granice ze Słowacją – witaj przygodo, witajcie piękne widoki.
Na stacji Slownaftu kupujemy Vinietkę – 10 euro na 10 dni. Bardejow, Presov, Koszyce, drogą szybkiego ruchu na granicę z Węgrami i tu kłopot- prawie godzina oczekiwania w korku między tirami na przekroczenie granicy.
Na najbliższej stacji benzynowej na Węgrzech kupuję e-vinietę na Węegry 2950 forintów na 10 dni.
Z drogi E68 skręcam na Encs i jadę lokalnymi drogami przez wsie zamieszkiwane w dużej mierze przez Cyganów do królestwa wina Tokaj, przez Mad do Tokaju. Podziwiamy panoramę okolic Tokaju i gospodarstwo winiarskie między Mad a Tokajem.
W Tokaju położonym u zbiegu rzek Bodrogu i Cisy pomiędzy górą Kopasz-hegy/512 m n p m/ a rzeką Bodrog zamieszkujemy w czystym i wygodnym pensjonacie – pies ma wspaniałe warunki pobytu, podobnie jak my – 17700 forintów za 2 dni pobytu/około 60 Euro/.
Tokaj, kiedyś bogate miasto, okres świetności ma już za sobą. Architektura typowa dla węgierskich miasteczek z zabudową tzw. „ulicową”. Obecnie to miasteczko emerytów, w którym prawie co czwarty dom wystawiony jest na sprzedaż. Tokaj liczy około 5 tysięcy mieszkańców, posiada 5 kościołów różnych wyznań oraz synagogę – jedyną remontowaną budowlę w miasteczku, zresztą dofinansowywaną ze środków UE.  Działa tu kilka winiarni i kilka sklepów z winami, bank, restauracja w centrum i 2 duże sklepy samoobsługowe, muzeum i ogromna piwnica,  gdzie odbywają się degustacje wina tokaj i w październiku coroczne święto winobrania.

Po przyjeździe wieczorem, w urokliwej starej winiarni wypijamy po lampce Tokaju Samorodnego/700 forintów lampka/, próbujemy, jakość i bukiet smakowy tego trunku.  Ludwik IVX miał rację „ Wino królów, król win”.
W następnym dniu zwiedzamy Muzeum Ferenca Rakoczego/1000 forintów bilet wstępu/.
Zaznajamiamy się z historią Tokaju – miasteczka i wina. Wiemy już, co to są, putony i dlaczego Car Piotr Wielki wydzierżawiał tu dobrze prosperującą winnicę i skąd nazwa Tokaj Samorodny, „węgrzyn”, skąd taka wielorodność kultur i wyznań. Aby sprawdzić nabytą wiedzę zakupujemy u właściciela sklepu, znającego w stopniu komunikatywnym język polski, wszystkie oferowane gatunki wina Tokaj – oprócz Tokaj Aszu Esence/30 Euro za butelkę 0, 5l/.
Obiad – gulasz z pieczonymi ziemniakami i surówką  w restauracji obok pomnika Bachusa/3900 forintów, raczej prosty w smaku, a podana herbata nie do wypicia/.
Wieczorem urządzamy sobie ostatni spacer po mieście, podziwiamy z mostu wpadającą do Cisy rzekę Bodrog i panoramę okolicy.  Ostatnie zdjęcia, mała kolacja i degustację poczynionych zakupów /jutro rano wyjazd/ – odczuwalna różnica bukietu smakowego poszczególnych gatunków, bukiet smakowy tym bogatszy,  im wino droższe.
Teraz wiem, że nie mylił się Czesław Miłosz pisząc: „Polacy gdziekolwiek mieszkają i jakimkolwiek hołdują poglądom, mają tradycyjną miłość do Węgrów, ale o Węgrzech nie wiedzą prawie nic”.
Przed nami Rumunia.
Drogą 38 aprzez Nyiregyha,  dalej nr 41 i 49 do Petea i Satu Mare w Rumunii.  Na granicy dreszczyk emocji – kontrola graniczna sprawdzająca dokumenty, pies nie wzbudza zainteresowania.
Obieramy kierunek Cluj – Napoca.  Nie należy korzystać z obwodnicy.
Ro-viniety są dostępne na Stacjach MOV. Po błądzeniu po Satu Mare/oznakowanie raczej oszczędne – z pomocą przyszedł język angielski / drogą E81 udajemy się do Cluj – Napoca. Droga przyzwoitej jakości, w terenie zabudowany,  na terenie całej Rumunii przestrzegana jest przez kierowców prędkość 50 km/godz.
Do Cluj-Napoca nie należy wjeżdżać, można długo błądzić szukając drogi wyjazdowej z miasta .
Ulice, w mieście nie najlepszej jakości, a kierunki oznakowania się zmieniają – docelowy kierunek to Bucuresti.
Cluj-Napoca miasto położone na kilku wzgórzach, co dodatkowo utrudnia przejazd przez miasto, o urozmaiconej zabudowie i architekturze.
Po szczęśliwym opuszczeniu Cluj-Napoca drogą szybkiego ruch udajemy się do Turdy, a dalej nie najlepszej, jakości drogą 75 do wioski Rimetea w Siedmiogrodzie.
Cudowna wioska położona w Górach Trascau, wspaniali ludzie. Zamieszkujemy w starym gospodarstwie przystosowanym do przyjmowania gości. Pełny komfort pobytu zapewniają wygodne łóżka, czysta pościel z bardzo dobrej bawełny i łazienka obok pokoju. Do dyspozycji mamy wyposażoną kuchnię oraz altanę i drewniany stół ogrodowy.  Wystrój jak za dawnych lat na wsi w Siedmiogrodzie, wszędzie daje się odczuć tą atmosferę. Do dyspozycji mamy całe stojące otworem zabudowania.
Regulujemy rachunek, a gospodarze zostawiają nam cały swój dobytek i udają się na nocleg do drugiego domu w centrum wsi, prosząc o zamknięcie bramy i zostawienie klucza do niej w umówionym miejscu. Czym zasłużyliśmy sobie na takie ich zaufanie?
Kolacja z posiadanych produktów, lampka dobrego Tokaju i wieczorem udajemy się na spacer z psem do centrum wsi,  smakować jej atmosferę i wypić kufel rumuńskiego piwa w atmosferze lokalnego baru. Klienci baru mili, uśmiechnięci, przyjaźni, skorzy do rozmowy. Pies mile widziany, nie stanowi żadnego problemu, mimo swojej postury i wyglądu – 50 kg żywej wagi.

Właściciele naszej kwatery z dużą pieczołowitością zadbali o wystrój i atmosferę tego miejsca przez wykorzystanie, starych fotografii, bibelotów i dokumentów.  Dużo zagospodarowanego terenu wokół domu, eksponatów ze starych narzędzi rolniczych i rodzinnych pamiątek. Całość gruntownie uporządkowana, ogrodzona. Drewniana, zamykaną na klucz brama zapewnia bezpieczny parking i wjazd na posesję.
Wszystko to pod górą przypominającą wielkością i kształtem Giewont – bajka.
Wioska wciśnięta jest miedzy góry. Domki z okresu świetności Siedmiogrodu. Gościnność ludzi tu mieszkających, w przeważającej liczbie posługujących się językiem węgierskim powoduje, że czujemy się tutaj bardzo dobrze – na pewno tu wrócimy na dłuższy pobyt, tym bardziej, że w okolicy można wiele zwiedzać.
Koszt jednodniowego pobytu za 2 osobowy pokój – 80 lei.
Następnego dnia rano, po dokonaniu zakupów w miejscowym, jedynym spożywczo-przemysłowym sklepie / mleko, ser, salami, 1 kg chleba, butelka wina Cotnari/, zjedzeniu śniadania zostawiamy pokój i całe gospodarstwo w porządku, w jakim go nam przekazano – zaufanie zobowiązuje.
Wyjeżdżamy samochodem. Zamykamy bramę i chowamy klucz w umówione miejsce.  Po drodze spotykamy gospodarzy. Żegnamy się dziękując za wygodny i miły pobyt.
Po zatankowaniu za 100 lei na lokalnej stacji benzynowej około 15 litrów benzyny 95 oktan /kończy nam się polska benzyna/ i zrobieniu pamiątkowych zdjęć ruszamy lokalną, dobrej jakości droga do  Auid.
Piękne widoki wspaniałe góry – na tej benzynie nie będzie łatwo pokonać trasy 7C.
Przejazd przez Auid ze względu, na jakość ulic nie należy do przyjemnych. Dalej już dobra drogą 74 do Alea Julia i dalej obwodnicą do Sybiu.  Zapytany o drogę młody, dobrze znający angielski Rumun wyraził zdziwienie, że sam wybieram się na trasę Transforgarską i takim samochodem. Zasiał we mnie niepokój, niemniej powiedziałem mu, że spróbuję. Objaśnił mi dokładnie sposób dojazdu, za co mu gorąco podziękowałem i odcinkiem autostrady wokół Sybiu dojechałem do ronda i dalej drogą w kierunku Fargas. Na stacji benzynowe OMV zatankowałem za 100 lei benzynę 100 oktan /aby polepszyć  jakość posiadanej benzyny, a za bardzo nie obciążać samochodu/.  Po około 30 kilometrach drogą E68 skręcam w prawo na drogę 7C – cel naszej podróży.
Pogoda raczej niepewna, góry za mgłą, w nocy padało. Mijam Cartisuarę/ miejsce rezerwowanego noclegu/, która po pobycie w Rimetei nie robi na nas wrażenia i dojeżdżamy do podnóża Gór Forgarskich. Godzina 12,40. Krótki postój w towarzystwie rumuńskiej rodziny, która wzbudziła u nas zaufanie. Próba krótkiej pogawędki i wspólnie wyruszamy w góry. Nie jest lekko. Serpentyny takie, że niekiedy wydaje się, „że tył samochodu wyprzedzi jego przód”. Prędkość 10-30 km i tak przez prawie 1, 5 godziny wśród mgły ciągle do góry. Używane biegi to 1 i 2, bardzo rzadko trójka. Konieczne krótkie odpoczynki. Samochód dzielnie sobie radzi, pasażerowie samochodu, czyli Ola i pies również. Temperatura na zewnątrz spada z 25 do około 10 stopni Celsjusza na górze.
Widoczność 10-25 metrów.  Na krótkim postoju spotykamy rodzinę z Wadowic, która przejazdem do Bułgarii postanowiła przejechać tą trasą i przeżyć to samo, co my. Po drodze kilka przejaśnień, co uzmysławia nam częściowo trudność tej trasy i kunszt inżynierski przy jej budowie. Mijamy półtunele zabezpieczjące przed lawinami skalnymi, mury oporowe, nasypy i estakady.
Wielki szacunek dla budowniczych , bez względu na to, co nimi kierowało przy budowie tej drogi.
Wreszcie na górze, 2042 m n.p.m. parking płatny 5 lei. Samochodów, może ze 30, kramów z pamiątkami wzdłuż drogi i na parkingu, bardzo dużo. Powyżej budynek schroniska

Zza mgły, co chwila wynurzają się pobliskie mające 2500 m wysokości szczyty.  Cudowne widoki, niesamowite wrażenia. Paręnaście metrów poniżej górskie jezioro Balea Cascada, a obok niego drugie schronisko- woda w nim o temperaturze Bałtyku. Pies może do woli pospacerować i napić się wody z jeziora. Turystów dużo.
Dajemy się namówić sprzedawcy  w gastronomicznym kramie na Kurtoskalacs – słodkie ciasto pieczone na drewnianym wałku obsypane mielonymi orzechami za 10 lei. Bardzo smaczne i pożywne – obiadu z wrażeń nie jemy.
Krótka narada i rezygnujemy z powrotu i noclegu w Cartisuarze.
Po zrobieniu kilkunastu zdjęć, postanawiamy ruszać tunelem na drugą stronę gór. Czeluści tunelu liczą ponad 880 m, ciągle w dół. Po wyjeździe z tunelu inny świat. Brak mgły i wspaniałe widoki. Poniżej wijącej się serpentynami drogi, pasące się 2 dzikie konie /po śladach na drodze widać,że żyje ich tu znacznie wiecej/. Na wysokości prawie 2000 m bezdomny duży pies. Przyjazny, kulejący, merdający ogonem. Podbiega, więc dokarmiamy go znaczną ilością zakupionej w Polsce karmy.
Początkowo nieufny wobec nowego pożywienia, szybko się z nim oswaja. Zostawiamy zapas na 2 dni. Woda, w obok przepływającym strumyku.
Przed nami około 120 km w dół.
Do granicy lasu, paręnaście kilometrów serpentynami w dół. Po nasyceniu oczu niesamowitymi widokami i zrobieniu następnej partii przepięknych zdjęć, ruszamy serpentynami w dół.
Hamuję silnikiem na 3 biegu, czasami redukuję do dwójki. Widoki jak w szczytowych partiach Alp.
Cisza, głusza i tak serpentynami 30 km w dół, gdzie zaczynają się pojawiać  pierwsze górskie zabudowania.
Niezapomniane widoki, dzikość przyrody i mijanego krajobrazu, niesamowite wrażenia.
Co chwilę zatrzymuję się i dokumentuję aparatem foto mijane widoki. Dojeżdżamy do zapory i elektrowni wodnej na rzece Ardesz. Dokarmiamy dzikie psy resztką karmy i podziwiamy wspaniałe widoki z korony zapory – następna porcja zdjęć.
Godzina 17-ta. Z wielkim żalem rezygnujemy z dojazdu do Poenari i zwiedzania warowni Wlado Palownika /około 7 km w dół w kierunku Curtea de Arges, należy skręcić do Arfeu/.
Udajemy się pięknymi serpentynami w dół do Curtea de Arges.  Około 18.30 Jesteśmy w Curtea de Agres. Miasteczko będące bazą wypadową i końcem atrakcji na Trasie Transforgarskiej  7C nie robi na nas dużego wrażenia. Skręcamy lokalną drogą 73C w kierunku Ramnicu Valcea. Znowu w góry. Poniżej przełęczy spostrzegamy pensjonat.  Zamieszkujemy czysty, z pachnącą pościelą bungalow za 60 lei. Czyste sanitariaty wraz z prysznicem i ciepłą wodą 10 m od naszego domku. Na kolację żylasty befsztyk z pieczonymi ziemniakami i sałatką z pomidorów – 50 lei za 2 porcje. Głodnemu wszystko smakuje. Pies po całym dniu w samochodzie /z krótkimi przerwami/ może sobie wreszcie pobiegać.
W sumie wszyscy, po dniu pełnym zapierających dech w piersiach widokach i pełni wspaniałych wrażeń, jesteśmy zmęczeni i zadowoleni.
Rano po śniadaniu z resztek posiadanych zapasów, pożegnaniu miłych właścicieli i nakarmieniu biegających piesków ruszamy, też piękną, ale już nie tak, niezbyt dobrej jakości drogą do Ramnicu Valcea.
Teraz równoległą do 7C drogą krajową nr 7 wracamy do Sibiu.
Piękna trasa biegnąca wąwozem pomiędzy górami obok przepływającej rzeki.  Zatrzymujemy się w Calimanesti, uzdrowisku bogatym w źródła wody mineralnej, wciśniętym między góry, środkiem, którego biegnie ruchliwa droga. Wzdłuż drogi liczne stragany oferujące pamiątki i miejscowe przysmaki. Krótki pobyt, drobne zakupy w tym Kurtoskalacs, który tak smakował nam na parkingu Balea Cascada i dalej piękną trasą wśród gór do Sibiu. Krótki pobyt na stacji benzynowej, gdzie poprzednio tankowaliśmy i skąd kierowaliśmy się na Trasę Transforgarską na ponowne uzupełnienie benzyny i dalej w kierunku, autostrady A1, którą jedziemy do Deva. Autostrada wygodna, bez ekranów.  Parking na autostradzie z czystym WC, umywalkami i ciepłą wodą – krótki postój i posiłek.
Deva – miasto, w którym uczyła się Nadia Comaneci /popiersie w ciągu rzeźb sławnych Rumunów obok stacji kolejki szynowej do górującej nad miastem średniowiecznej twierdzy/.
Bilet 10 lei i w górę do twierdzy. Podziwiamy piękną panoramę Deva i majaczący w oddali widok Karpat i Gór Forgarskich. Ruszamy w kierunku Oradei drogą krajową 76/E79/. Droga w remoncie na całej długości – ruch wahadłowy i ciągłe postoje.  Droga górzysta, piękne widoki, fatalna droga.
Przejazd do Beius 120 km w 4,5 godziny – koszmar.  Kolacja /50 lei / i nocleg w Pensjonacie Viktoria /80 lei/. Pokój z łazienką,  czysty i wygodny, miła i życzliwa obsługa. Pies z nami w pokoju.
Miasto z ładnym parkiem, czyste z licznymi sklepami. Rano śniadanie i wracamy się w kierunku Deva do wsi Sidrigiu, gdzie za stacją benzynową skręcamy w lewo w kierunku /drogowskaz Pestera Ursilor/ wioski Chiscau, na której końcu znajduje się Jaskinia Niedźwiedzia / Pestera Ursilor/- z Beius około 20 km.
Na końcu wioski parking/ 3 leje/ i do góry wzdłuż kramów z pamiątkami w kierunku jaskini.
Kasa /20 lei bilet wstępu, 15 lei możliwość fotografowania/, wygodna poczekalnia z tarasem i barem z napojami i po 20 minutach wejście z grupą Rumunów i przewodnikiem do jaskini.
Jaskinia, temperatura 10 stopni Celsjusza, trasa oświetlona, przejście po zbudowanych podestach no i te niesamowite widoki.
Jaskinia, liczy około 1500 m długości, w tym prawie 800 m/górny poziom/ udostępnione do zwiedzania – trasa profesjonalnie przygotowana.
Wspaniałe, niezliczone wapienne stalaktyty i stalagmity. Przepiękne widoki, no i te niezliczone ilości kości niedźwiedzi, w tym zachowany w górnej grocie, nienaruszony szkielet potężnego niedźwiedzia.
Niezapomniane wrażenia, najpiękniejsza jaskinia, jaką widziałem, uznawana za najładniejszą w Rumunii.
Ponad 1,5 godziny zwiedzania/ wspaniałe zdjęcia/, a mimo to czuje się niedosyt – koniecznie należy to zobaczyć.
Krótkie zwiedzanie kramów wzdłuż trasy powrotu, zakup domowej palinki i miejscowego wypieku/placek z bryndzą i placek z powidłami – polecamy/, spacer z psem i ruszamy do Oradei dalej drogą nr 76/E79/.
Trasa malownicza, niemniej w remoncie.
Na opłotkach Oradei stacja benzynowa /tankowanie za 100 lei/ i Kaufland. Ostatnie zakupy artykułow spożywczych za pozostałe leje – drożej niż w małych sklepach.
Przejazd przez Oradeę/ładne, nowoczesne miasto, dobrze oznakowane/ i granica.
Kontrola dokumentów przez pograniczników; Węgra i Rumuna. Witajcie ponownie Węgry.
Kierujemy się do Hajduszoboszlo, aby zwiedzić to miasto i znaleźć nocleg/z psem/.
W hotelu,  40 euro za pokój, w pensjonacie, zresztą bardzo wygodnym, 20 euro. Wybór oczywisty.
Kolacja – kuchnia do dyspozycji, prysznic, spacer z psem i wypoczynek. Rano krótkie zwiedzanie term w Hajduszoboszlo – dużo taniej niż w Polsce.
Wymiana pieniędzy w banku – troszkę korzystniej niż zakup forintów w kantorze w Polsce, drobne zakupy w Tesco – znów drożej niż małych sklepach i wyjazd do kraju.
Drogą E573 do autostrady M35 i dalejM3 i M30 do Miszkolca. Drogą E71/E79 do granicy. Na granicy w barze zupa gulaszowa za 800 forintów/smaczna / i niezauważenie przekraczamy granicę w tym samym miejscu, co poprzednio, ale bez żadnych atrakcji.

Drogą szybkiego ruchu nr 68/E71/E79/ do Koszyc i dalej autostradą do Presov. Musimy dotankować za 10 euro /6, 5 litra/ i jedziemy do Bardejowa, a stąd drogą na starą granicę do Muszynki. Przejście graniczne bez pograniczników.
Jest godzina 18.30. Jesteśmy/po 7 dniach/ znowu w Polsce.
W portfelu zostało 100 euro.
Wracamy do domu mając w pamięci, cudowne górskie widoki, wspaniałe przeżycia i niezwykłe wrażenia. Było warto.

Wrzesień 2014 r.

 

 

Rumunia- dzikie konie pod szczytem Trasy 7C

Rumunia - Wyjazd z tunelu na szczycie trasy 7C

 

Rumunia - widok z zapory na jezioro i Trasę 7C

Rumunia - wapienne stalaktyty i stalagmity w Jaskini Niedźwiedziej

 

Rumunia - Trasa Tranforgarska

 

Winiarnia w Tokaju

Rumunia - niższa część trasy 7C

Rumunia - kolejka szynowa na cytadelę w Deva

Rumunia - jezioro Balea Cascada

Rumunia - Jaskinia Niedźwiedzia

 

Uliczka w Tokaju

Rumunia - bezpański pies pod szczytem Trasy 7C

Rumunia - Balea Cascada

 

 

 

 

Muzeum w Tokaju

Plantacje winogron - okolice Tokaju

 

 

Rumunia - cerkiew w Rimetea

Rumunia - Domki w Rimetea

Rumunia - Jaskinia Niedźwiedzia

Rumunia - jezioro Balea Cascada

Rumunia - kolejka szynowa na cytadelę w Deva

Rumunia - niższa część trasy 7C

Rumunia - nocleg w Rimetea

Rumunia - szczątki niedźwiedia w Jaskini Niedźwiedziej

Rumunia - Trasa Tranforgarska

Rumunia - Trasa tranforgarska 7C

Rumunia - wapienne stalaktyty i stalagmity w Jaskini Niedźwiedziej

Rumunia - widok z zapory na jezioro i Trasę 7C

Rumunia - widok z zapory na Trasę 7C

 

 

Szczątki niedźwiedzia w Jaskini Niedźwiedziej

Tokaj - główna ulica

Uliczka w Tokaju

 

Witamy

Witamy na blogu Stowarzyszenia Agroturystycznego „Galicyjskie Gospodarstwa Gościnne”.

Jest nam niezmiernie miło gościć na naszym blogu. Będziemy bardzo wdzięczni za Państwa opinie na temat naszej oferty, oferowanych usług oraz obsługi gości  i warunków wypoczynku w gospodarstwach które polecamy.
Będzie to pomocne w eliminowaniu braków i niedociagnięć organizacyjnych naszej oferty.
Z góry dziękujemy za Państwa opinie.

                                                   Zarząd Stowarzyszenia Agroturystycznego
„Galicyjskie Gospodarstwa Gościnne”.